Pałac w Queluz jest zaskakującym i pełnym niesamowitych historii miejscem. W swych dziejach uchodził za dyskretne schronienia dla podupadającej na zdrowiu psychicznym królowej Marii I, oficjalną królewską rezydencję, a także ostatnią bazę pobytu władców przed internowaniem w Brazylii. Mimo, że sam Palácio de Queluz jest znacznie mniejszy od francuskiej rezydencji, często określa się go „portugalskim Wersalem”. Stanowi idealny obraz tendencji w architekturze portugalskiej XVIII wieku i manifestację kultury dworskiej tego okresu. I niech nie przerazi Cię ten odrobinę zabrudzony widok pałacu z frontu – środek i ogrody, niesamowicie urzekają!

Pałac w Queluz – zwiedzanie

Na zwiedzanie pałacu w Queluz trzeba zarezerwować sobie od półtorej do 3 godzin. Wszystko zależy od tego jak intensywnie będziemy przemieszczać się po ogrodach. Podobnie jak w przypadku Pałacu Pena, w Palácio de Queluz możemy zakupić bilety osobno na część parkową i osobno na wnętrza pałacu. Pałac w Queluz praktycznie nie znajduje się w przewodnikach po Sintrze czy Lizbonie – turystów spoza Portugalii jest bardzo niewielu.

fot. Julien Chatelain, flickr

Ceny biletów do Pałacu w Queluz – 2019

Bilety możesz zakupić w kasie lub przez internet na stronie parquesdesintra.pt. Uwaga, bilety zakupione na stronie obiektu online są tańsze!

Bilety łączone – pałac i ogrody

Dorośli (18 – 64 lata) – 10 euro
Młodzież i seniorzy (6 – 17 i powyżej 65 rż) – 8,50 euro
Bilet rodzinny (2 dorosłych, 2 dzieci) – 33 euro
Dzieci poniżej 6 rż – bezpłatnie

Bilet uprawniający do wstępu do ogrodów

Dorośli – 5 euro
Młodzież i seniorzy – 3,50 euro
Bilet rodzinny – 15 euro
Dzieci poniżej 6 rż – bezpłatnie

fot. hb1248 flickr

Pałac w Queluz – dojazd

Queluz znajduje się w połowie drogi między Lizboną, a Sintrą. Około 15 km od każdego z miast. Pałac w Queluz jest oddalony ok. kilometr od stacji kolejowej Queluz – Belas i Monte Abraão. Najwygodniej dotrzeć do niego pociągiem do Sintry odjeżdżającym np. ze stacji Lisboa-Rossio. Czas podróży wyniesie ok. 20 minut, a jej koszt to 1,65 Euro. Bilet „odbijesz” na karcie Viva Viagem, dokładnie tak jak ten do Sintry.

W pobliżu pałacu znajduje się wiele bezpłatnych miejsc parkingowych „przy ulicy”. Polecam zaparkować samochód już w centrum miasta (przy Rua de Timor znajdziecie darmowy parking) i przejść się w górę w stronę pałacu.

Pałac w Queluz – historia

U początków dziejów samego pałacu leży dawna letnia rezydencja Casa de Campo de Queluz zbudowana przez Cristóvão de Moura, pierwszego markiza Castelo Rodrigo, który pomógł koronie hiszpańskiej w aneksji kraju i jego terytoriów zamorskich. Jego syn przekształcił dwór w dużą posiadłość rekreacyjną skonfiskowaną po przywróceniu portugalskiej niepodległości w 1640 roku, po czym przekazano ją późniejszemu królowi Pedro II. Nowy właściciel zmienił nazwę przybytku na Casa de Infantago, a następcy zaadaptowali budynek na dodatkowe pokoje dla moznowładców. Od tego momentu trwały nieustanne prace modernizacyjne polegające na dobudowaniu konstrukcji gospodarczych, cysterny, akweduktu, czy powiększeniu właściwych pomieszczeń należących do tak zwanego “Paço Velho”.

Rezydencja nabrała iście szlacheckich rozmiarów. Początkowo pomyślana jako letnia sadyba, Queluz szybko stał się ulubionym miejscem rodziny królewskiej do spędzania czasu wolnego, rozrywki. Wpływ na to miał między innymi potężny pożar w poprzednim pałacu w parafii Ajuda. Mieszkali tu na stałe od końca osiemnastego stulecia do czasu brazylijskiej emigracji podczas inwazji wojsk francuskich w ramach szeroko pojętych wojen napoleońskich. Siły okupacyjne przejęły kontrolę nad pałacem, a ich dowódca, generał Junot, dokonał kilku zmian w infrastrukturze. Po powrocie z wygnania w 1821 roku władca wolał mieszkać w Mafrze, pozostawiając swoją żonę wraz z ciotką Marią Franciszką Beneditą w Queluz.

Pałac w Queluz – architektura

Wnętrzom pałacu poświęcono mnóstwo uwagi, skupiając się nad detalami i wzornictwem. Francuscy rzemieślnicy zostali zatrudnieni do dekoracji pokoi, z których wiele jest bardzo małych, a ich ściany oraz sufity pomalowano, aby przedstawić alegoryczne, czy też historyczne sceny. Polerowane, czerwone płyty ceglane były często używane ówcześnie na podłogach. Uzyskano w ten sposób rustykalny wygląd, a także chłód w czasie upałów. Dominującą cechą ogółu wnętrz są azulejos, czyli polichromowane płytki szkliwione, często w stylu chinoiserie z odcieniami niebieskiego i żółtego kontrastującymi ze stonowanymi czerwieniami. Materiały niezbędne do prac dekoratorskich obejmowały kamień sprowadzany z Genui oraz drewno z Brazylii, Danii bądź Szwecji, a kolorowe kamienie sprowadzano z Włoch. Wiele pomieszczeń pałacu zostało poważnie uszkodzonych przez pożar w 1934 roku, a te zwracające szczególną uwagę turystów obejmują między innymi “Salę das Mangas” ozdobioną ilustracjami prezentującymi bogactwa kolonialne Portugalii, “Pokój Muzyczny” z mnóstwem drewnianych bibelotów o instrumentalnym charakterze, rokokową “Salę Balową”, wypełniony setkami luster “Hol Ambasadorski”, czy intrygującą “Kaplicę”.

Tak zwane pomieszczenia prywatne traktuje się jako oddzielną część pałacu. Zachwycają odwiedzających wyjątkowym wykonaniem. Zarówno “Jadalnia” jak i pokoje dzienne uważa się za najpiękniejsze zakątki w obrębie zabytku. Ciekawostką jest fakt, iż w “Sypialni Króla” w kartuszach między kolumnami umieszczono sceny z popularnej książki “Przemyślny szlachcic Don Kichote z Manchy”, która była ulubioną lekturą Pedro IV.

Ogrody pałacu w Queluz

fot. MollySVH / flickr.com

Pałac Queluz słynie ze swoich ogromnych ogrodów, zajmujących obszar około 16 hektarów. Ukończono je etapami, aby służył gospodarzom jako zbiór urokliwie położonych pawilonów do przywitania gości z wkomponowaną bujną roślinnością. Do najstarszych budynków należał “Amfiteatr” koncertowy malowany żółtymi motywami oraz zachowany do dzisiejszych czasów “Pawilon Robillion” wybudowany po tragicznym trzęsieniu ziemi w 1755 roku. Wkrótce potem powstał “Ogród Botaniczny” skupiony wokół czterech szklarni. Arcydziełem zdobnictwa pozostaje tłumnie oglądany przez turystów kanał na rzece Jamor, który otoczony jest tysiącami płytek azulejos prezentujących bukoliczne sceny. Po całym obszarze rozsiane są mitologiczne w wymowie rzeźby artysty Johna Cheere, a zwiedzający mogą podziwiać sztuczne jeziora – “Muszlowe”, “Preguica”, “Smocze”, “Medalionowe”, kaskady, a także fontanny – “Neptuna”, “Smocza”, zmysłowe aleje, pełne zieleni naturalne labirynty na świeżym powietrzu, wiszące lub maltańskie ogrody, “Plac Sykomor”, bramę Ajuda i Matinha. Na szczególną uwagę zasługują stajnie skonstruowane dla Amelii Orleańskiej, która żyła i rządziła Portugalią pod koniec dziewiętnastego wieku głównie jako “królowa matka”.

Biblioteka Diogo de Braganca

Diogo de Bragança, ósmy markiz Marialvy, zmarł w 2012 roku. Sławę zyskał jako powszechnie szanowany jeździec oraz specjalista od ujeżdżania, który przez całe życie poświęcił się zarówno jako kolekcjoner materiałów na ten temat, jak i autor mnóstwa publikacji. Cenna biblioteka, którą przekazał narodowi portugalskiego, koncentruje się przede wszystkim na tematach koni, a także pracach poświęconych walce byków, bądź polowaniu. Zbiór obejmuje około półtora tysiąca drukowanych dzieł, rękopisów od XVI do XX wieku, w tym przedmiotów o dużej rzadkości. Uzupełnieniem kolekcji jest około dwustu rycin, czy też oryginalnych druków.

Zobacz komentarzeUkryj komentarze.

2 Comments

  • Ela
    Posted 28 października 2019 o 21:31 0Likes

    chociaż była niejednokrotnie w Portugalii, tego pałacu jeszcze nie zwiedziłam. Zniechęcili mnie znajomi, mówiąc, że to taki warszawski Wilanów. Jednak historia opowiedziana przez Ciebie zachęciła mnie i przy najbliższej okazji nadrobię.

    • Portuguesas
      Posted 4 listopada 2019 o 14:31 0Likes

      W zasadzie to trudno się nie zgodzić z tym Wilanowem. 😉 Podobieństw dla postronnego obserwatora znajdzie się trochę – począwszy od okresu budowy obu pałaców, po ich samą funkcję, a co za tym idzie wystrój. Architekturą Queluz bliżej jest do pałacu Opatów w Gdańsku, ale same ogrody przypominają te wilanowskie. Jeśli byłaby ta moja pierwsza wizyta w Portugalii do Queluz na pewno bym się nie wybrał, ale jeśli kolejna – jak najbardziej, podobnie jest z choćby Mafrą.

Dodaj komentarz